Najnowsze komentarze
 
2010-02-23 11:08
prawnik10 do wpisu:
I po co niby ta cenzura?
,,Świeża,, treść z poważnego źródła np gazeta,duży portal jest uwielbiana przez google.Artykuł[...]
 
2010-02-22 17:44
CzarnyZajaczek do wpisu:
Wirtualna zabawa?
mój komentarz na ten temat - http://czarnyzajaczek.bblog.pl/wpis,epoka;psychopatow,40963.html
 
2010-02-22 17:19
CzarnyZajaczek do wpisu:
I po co niby ta cenzura?
ale wątpię w duże możliwości takiej formy cenzury - w Google pracuje tak naprawdę cała masa[...]


O mnie


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 



Ulubione blogi


Archiwum Bloga
 
Rok 2010

Mój pierwszy blog

mickeywerth

2010-02-09 14:03
 Oceń wpis
   

Trafiłem ostatnio na ciekawy artykulik w necie, nie pamiętam już dokładnie adresu, ale na pewno da się go w miarę sprawnie znaleźć w internecie, jeśli ktoś będzie odczuwał taką potrzebę. W każdym razie, jego sens opiera się z grubsza na założeniu, że współczesne gry komputerowe są więcej niż jawnym wsparciem teorii feministycznych. „Dlaczego?” spyta każdy normalny człowiek, a przynajmniej ja bym spytał. Otóż autor twierdzi, że twórcy gier jako jedyni tworząc fabułę gry pozwalają (w większości wypadków) na wybór dowolnej postaci, która ma nas w grze reprezentować. Innymi słowy chodzi tutaj o to, że gra posiadająca jakiś z góry założony scenariusz pozwala na samym początku stworzyć graczowi odpowiedni avatar, pozostawiając pełną swobodę w kwestii płci, wyglądu, ubioru, etc. Tym samym gra udowadnia, że każda kobieta może to samo, co każdy mężczyzna. Niby prawda, ale... Na Boga, jak jedna z głównych gazet w tym kraju może drukować artykuł oparty na tak nędznej idei. Przecież to zdanie jest absolutnie banalne, naciągane i nic nie wnoszące, a nawet gdyby poprzeć je jakimiś badaniami naukowymi – które wykazałyby, że męscy gracze wyżej cenią kobiety niż ci, którzy unikają komputera oraz że grające w gry panie czują się pewniejsze i silniejsze – to i tak cała ta koncepcja wydawałaby się najpewniej jedynie przeintelektualizowanym bełkotem. Przynajmniej dla mnie. To wszystko jednak nie wystarczyłoby, abym przyczepił się do opisywanego tekstu i nabrał ochoty poświęcenia mu paru zdań. Dlaczego zatem piszę ten tekst? Ponieważ autor artykułu nie zadał sobie nawet trudu sprawdzenie czy aby cokolwiek nie obala jego tezy. Wystarczy abyśmy wpisali w wyszukiwarkę hasło „gry dla dziewczyn”, a już wśród pierwszych dwudziestu wyników pojawi nam się inny artykuł – z gazety poświęconej grom komputerowym – w którym autor - opisując fenomen jakim są obecnie gry przeglądarkowe – niejako przy okazji wyraża swoje zaskoczenie faktem, że od niedawna hitem na rynku gier w USA są gry przeznaczone wyłącznie dla pań. Gry, które wzbudziły prawdziwą furię wśród feministek. Gry, które oferują wirtualne pranie, gotowanie, prasowanie i sprzątanie ( i to nie jest żart). Gry, których twórcy jawnie deklarują, że są przeznaczone dla pań, gdyż jest to odpowiednie dla nich zajęcie, a panie... kupują te gry w ilościach wprost ogromnych i nabijają twócom kieszenie. I co począć z tym fantem? Z amerykańskich statystyk czarno na białym wynika, że grające w gry komputerowe kobiety preferują wirtualne sprzątanie czy gotowanie ponad wszelkie gry logiczne czy gry sportowe, które z kolei są ukochane przez mężczyzn...chociaż niestety nie najbardziej ukochane, gdyż rządzą... hazard czyli wszelkiego rodzaju pokery, etc. oraz strzelanki.

Jeśli zatem ja szary konsument codziennej prasy jestem w stanie posiadać takie informacje po kilku minutach niespecjalnie dużego wysiłku, to czy naprawdę pracujący dla dużej gazety zawodowy dziennikarz nie mógł zadać sobie trudu sprawdzenia czy aby na pewno jego przydługi artykuł nie jest aż nazbyt naciągany? Czy może po prostu nie chciał tego zrobić? Bo wolał napisać coś na topie i politycznie poprawnego? Nie wiem i zdaję sobie równocześnie sprawę, że trochę się czepiam, ale naprawdę zirytował mnie tamten artykuł, być może jestem już za stary na wirtualną rzeczywistość, a nie lubię gdy traktuje się mnie jak idiotę.


Komentarze